Wychowywanie dzieci jest banalnie proste.

dnia

Uważam, że tak mógłby powiedzieć tylko ktoś, kto tych dzieci nie ma. Przyjmuję za możliwe, że znajdzie się na świecie niejeden rodzic, dla którego wychowywanie dzieci jest prostą drogą, usłaną samymi sukcesami wychowawczymi. Jestem przekonana również, że istnieją na tym świecie dzieci, które nie sprawiają zbyt wielu kłopotów.  Pewnie są też tacy rodzice, którzy pomimo trudności, dają radę, posiadając, nie daną mi niestety, rodzicielską mądrość. Nie jest mi również dane posiadać wspomniane bezproblemowe dzieci. Nie chodzi tutaj o jakieś narzekania i użalania się nad sobą, tylko o to, jak sobie radzić i gdzie szukać rozwiązań w sytuacjach, kiedy sama miłość do dziecka nie wystarcza.

Miałam plan, w wychowywaniu swych pociech, zdać się wyłącznie na instynkt czyli na to co mi serce podpowiada. Bez porównywania i oglądania się na innych, bez względu na aktualne trendy wychowawcze czy dostępne niezliczone ilości poradników dla rodziców. Przez wiele lat mi się udawało, wystarczało. Przyszedł czas i niespodziewanie okazało się, że mam w domu nastolatka z całym ekwipunkiem oraz prawie nastolatka, który we wszystkim musi dorównywać swemu starszemu bratu i tym razem też nie odpuszcza. Więc jest jak jest, czasem lepiej czasem gorzej. Jakoś sobie radzimy dopóki nie przychodzi taki dzień.

Planujemy go razem, razem wyczekujemy. Dzień, który zwiastuje miłe chwile, spędzone wspólnie. My i dzieci. Zazwyczaj organizujemy jakąś wycieczkę, albo gdy nie ma pogody idziemy na basen. Czasem zostajemy w domu i wtedy wyciągamy gry planszowe, oglądamy filmy. Lenimy się i szykujemy dużo dobrego jedzenia. Wstajemy rano i nagle wszystko idzie nie tak. Jest marudzenie, kłótnie, obrażania, fochy. Cały zestaw. Mimo początkowej odporności, zaczynam pomału tracić wiarę w dzisiejsze powodzenie. Potem przychodzi złość i nerwy na dzieci. Potem jeszcze nerwy na ich ojca, bo te jego nerwy jakieś takie dziwne, nie po mojej myśli. No właśnie. Tak jak mieliśmy oczekiwania wobec tego dnia, tak mamy swoje oczekiwania wobec tego jak będą zachowywać się nasze dzieci. Mamy oczekiwania również co do tego, co powinny myśleć i co powinny czuć. Tak jak w takiej sytuacji, mamy jak najbardziej prawo wyrazić swoje niezadowolenie tak na co dzień te nasze niekończące się oczekiwania i wymagania mogę tylko prowadzić do frustracji. Naszej i dzieci. Nie o to przecież chodzi. Fajnie jak ktoś potrafi w takiej konfliktowej sytuacji zdystansować się i zapytać dziecko co myśli, co czuje i co spowodowało, że zachował się tak a nie inaczej. Naprawdę fajnie bo mnie to nie zawsze się to udaje. To są błędy, które w takich sytuacjach popełniam najczęściej. Z góry zakładam, że wiem lepiej co może czuć moje dziecko. Bo jest moje, jestem starsza i mądrzejsza. Jestem rodzicem. Powtarzam często moim dzieciom, że mają nie bać się być sobą. I co robię? Nieustannie koryguję ich zachowanie, próbuję ulepszać. Na własną modłę. Według mojego wyobrażenia jakie powinny być. Skupiam się na ich zachowaniu zamiast na budowaniu relacji między nami. Moje dzieci wiedzą jak powinny się zachowywać, nawet wtedy gdy się kłócą, marudzą, pyskują. Tylko ja zapominam o tym, że oni to wszystko przecież wiedzą. Zapominam też o tym, że nigdy nie chciałam mieć idealnych dzieci. Zawsze pragnęłam, żeby moje dzieci były po prostu szczęśliwe.

DSC_0723DSC_0874DSC_0721DSC_0828DSC_0816DSC_0901 (1)DSC_0844DSC_0897

DSC_0734

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s